//////

ZNAKI I SYMBOLE

Niemal wszystkie rze­czy, które w jakikolwiek sposób są użyteczne, nakładają na siebie w większym lub mniejszym stopniu ową czapkę niewidkę.” Znaki i sym­bole dyskursywne stanowią zasoby świadomego inteligentnego przystosowania i łączą się w tak maleńkie znaki percepcji i denotacji, że skłonni jesteśmy sądzić, iż nasza myśl funkcjonuje bez wyobrażeń czy słów. Maleńka połyskliwa czarna plamka mówi nam, że kot siedzi pod kanapą, skąd ukazuje tylko czubek ogona. Słowo „kot” albo chwilowy, fragmentaryczny obraz może być wszystkim, co przychodzi nam do głowy w chwili rozpoznania. A jednak kiedy ktoś później nas za­pyta: „Gdzie jest kot?”, bez wahania odpowiada­my: „Widziałam go pod kanapą”. Za pomocą ta­kich sygnałów kierujemy naszym postępowaniem w świecie zmysłowym i za pomocą jednowyrazowego kontaktu uruchamiamy całe systemy są­dów, przekonań, pamięci i oczekiwań.

INTELEKT

Intelekt, który rozumie, przekształca i posługuje się symbolami językowymi, a jednocześnie do­stosowuje swą aktywność do wymagań wiecznie przemijającego znakowego doświadczenia, w ma­łym tylko stopniu odwołuje się do percepcji i lo­gicznie wywiedzionych sądów. Jak to sformuło­wał Roger Fry, „potrzeby naszego rzeczywistego życia są tak naglące, że zmysł widzenia bardzo się w ich służbie specjalizuje. Z godną podziwu ekonomią widzimy tylko tyle, ile potrzebujemy dla naszych celów; lecz w rzeczywistości jest to bardzo mało, tyle tylko, by rozpoznać i ziden­tyfikować każdy przedmiot lub osobę; kiedy te­go już dokonaliśmy, przechodzą one do naszego umysłowego katalogu i więcej właściwie ich nie widzimy. W rzeczywistym życiu normalny czło­wiek naprawdę odczytuje tylko jak gdyby ety­kietki na przedmiotach, które go otaczają, i na nic więcej się nie wysila.

KAŻDE SŁOWO

Każde słowo ma swą historię i przeszło praw­dopodobnie przez etapy, w których jego najistot­niejsze znaczenie polegało na skojarzeniach, któ­rych już nie wywołuje, zastosowaniach, które sta­ły się przestarzałe, doubles entendres, których dziś byśmy nie rozumieli. Nawet angielszczyzna Szekspira zmieniła swoją barwę od czasu, kiedy nią pisano, i jest zrozumiała tylko dla historyka, który zna jej tło. Czasami słowo o znaczeniu ogólnym staje się „terminem technicznym” i prak­tycznie zanika w swojej poprzedniej roli w języ­ku; czasami górująca nad innymi denotacja za­węża je znowu do imienia własnego (jak np. „Olympos”, dosłownie wysoka góra, stało się naz­wą pewnej góry; „Adam” zaś, pierwszy „czło­wiek”, później, dzięki procesowi abstrakcji, „Czło­wiek”, dla nas jest imieniem pewnego czło­wieka).

WZÓR MATERII

To nitka wątku tka wzór materii, choć tu i tam można dla odmiany użyć również osnowy. Zna­czenia, które rozwijają się w sposób meogram czony, są znaczeniami symbolicznymi: konotacja­mi nie zaś oznaczeniami. Istnieją dwa podstawo­we typy symbolizmu; dyskursywny i przedstawie­niowy; rodzaje znaczeń wszakże są o wiele licz­niejsze i niekoniecznie odpowiadają jednemu czy drugiemu typowi symbolicznemu, choc na ogo znaczenie dosłowne należy do słów, artystyczne zaś do wyobrażeń wywołanych za pomocą słow i do symbolów przedstawieniowych. Lecz taka za­sada jest stwierdzeniem prymitywnym, uproszczę nym i bardzo niedokładnym. Mapy, fotografie i wykresy są symbolami przedstawieniowymi o znaczeniu czysto dosłownym; poemat ma zasadni­czo znaczenie artystyczne, choć ogromną rolę w jego złożonej, ogólnej formie pełni wypowiedz dyskursywna.

POŚREDNIA FUNKCJA

To z uwagi na tę pośrednią funkcję twierdzenia, włączoną w samo znaczenie właściwe­go czasownika, każde zdanie jest albo prawdziwe, albo fałszywe. Symbol, który tylko wyraża pojęcie, np. wyobrażenie albo nazwa, nie jest ani prawdziwy, ani fałszywy, cho­ciaż jest znaczący. Znak i symbol ściśle się wiążą przy tworzeniu owych stałych jednostek, które nazywamy „fakta­mi”, co, mam nadzieję, całe to studium semanty­ki ukazało. Lecz między faktami biegną nici nie odnotowanej rzeczywistości, rozpoznawa­ne w chwili, kiedy pojawiają się na powierzchni, w trakcie naszego biernego przystosowywania się do znaków; oraz jasne, skręcone nici .symbolicz­nych wyobrażeń, wyobraźni, myśli — pamięci i zrekonstruowanej pamięci, wiary przerastającej doświadczenie, marzenia, wiary na słowo, hipote­zy, filozofii — całego twórczego procesu tworze­nia pojęć, metafor i abstrakcji, który sprawia, że życie ludzkie staje się przygodą w procesie ro­zumienia.

JĘZYK JEST SYMBOLICZNY

Podobnie jak w wypracowanym gobelinie trud­no odróżnić, w jaki sposób włókna są połączone, tak i każda dająca się nazwać dana rzeczywistości może wynikać z doświadczenia znakowego i przej­mować rolę symbolu czy elementu symbolicznego, np. słowo wypowiedziane przy jakiejś okazji mo­że przez chwilę działać jako znak. Język jest sym­boliczny, lecz w procesie porozumiewania się nie ogranicza się tylko do wyrażania wyobrażeń po­jęciowych; opisuje, lecz również wskazuje. Kiedy rozmawiając mówimy w czasie teraźniej­szym: „Tutaj jest”, „Tam jest”, „Uważaj”, „Dzię­kuję” itd., oznaczamy rzeczywistości, do których odnoszą się nasze zdania. Ta oznaczająca funkcja języka wcieliła się w samą jego strukturę; w każ­dym bowiem zdaniu jest choć jedno słowo — cza­sownik — które spełnia podwójną funkcję: ł ą- c z e n i a wymienionych elementów w jedną for­mę zdaniową oraz potwierdzenia zdania, to znaczy odniesienia formy do czegoś w rzeczy­wistości.

SAME ZNAKI

Same znaki mogą być bardzo skomplikowane i tworzyć zawiłe łańcuchy; wiele znaków nie ma nazwy, włączone są w sytuacje ciągłe, na które reagujemy nie pojedynczym czynem, lecz stałym inteligentnym zachowaniem. Prowadzenie auta jest przykładem takiego łańcucha reakcji na znaki. Nie jest to nawyk, choć każda pojedyncza reakcja jest tutaj reakcją na pewien rodzaj znaku, uła­twioną przez praktykę. Jedynym nawykiem włą­czonym w cały proces jest nawyk stałego posłu­szeństwa wobec znaków. Chwila powrotu do zwykłych ruchów, jak na przykład przy odwróce­niu uwagi czy osłupieniu, może spowodować roz­bicie samochodu. Możemy prowadzić samochód nie myśląc, lecz nigdy nie patrząc. Nasza reakcja na znak staje się z kolei zna­kiem nowej sytuacji; znaczenie pierwszego zna­ku po „wykorzystaniu” staje się kontekstem dla następnego znaku. Daje to nam ową ciągłość rze­czywistego doświadczenia, stanowiącą solidną osnowę rzeczywistości, poprzez którą przewleka­my łączące i przekształcające nici wątku wyobra­żeń pojęciowych.